niedziela, 8 września 2013

"Ostatnie wakacje."


Będąc małą dziewczynką bałam się jeździć do babci
i dziadka. Zawsze gdy tam jechaliśmy chciałam zostać w domu. Teraz mam 16 lat i kocham tam jeździć bez rodziców, bo tylko wtedy mam od nich spokój.
      W te wakacje gdy usłyszałam, że spędzę u babci cały czas, ucieszyłam się bardzo. W dniu, w którym po mnie przyjechał dziadek nawet się nie pożegnałam z rodzicami tylko wybiegłam z domu do samochodu dziadka. Dojechaliśmy, poszliśmy do kuchni na obiad. Potem dziadek zabrał mnie na ryby. Pojechaliśmy do lasu, nie widziałam dlaczego, ponieważ zawsze jeździliśmy nad jezioro, które było przy łące, a nie w lesie. Próbowałam to zignorować, ale gdy usiedliśmy i zaczęliśmy łowić ryby to była dziwna cisza, która została przerwana szelestem krzaków i silnikiem samochodu. Odwróciłam się w stronę gdzie stał wcześniej dziadek, ale w tym momencie go tam nie było. Przestraszyłam się. Byłam sama w lesie. Zaczęłam szukać dziadka. Odwróciłam się, on tam stał, w ręce trzymał tasak. Chciał mnie nim zabić. Nie wiedziałam o co mu chodzi, nigdy się tak nie zachowywał, myślałam, że mnie kocha. Zaczęłam uciekać w stronę domu, biegł za mną. Wbiegłam do kuchni szukając babci by jej powiedzieć co dziadek chciał mi zrobić. Znalazłam ją płaczącą i siedzącą na kanapie. Wyszeptała mi, że moi rodzice nie żyją. Niby ich nie lubiłam i miałam ich dość, ale w tym momencie stęskniłam się na nimi jak nigdy i kochałam ich najbardziej na świecie. Usiadłam obok babci i płakałyśmy obie, w tej chwili wbiegł dziadek co salonu. Zaciągnął  mnie do pokoju. Chciał mnie zgwałcić. Nie wiedziałam jak się bronić. Powstrzymałam go tym, że uderzyłam go lampą, stracił przytomność. Po obudzeniu zaczęłam go wypytywać o to co mu się stało. 
Powiedział, że gdy wczoraj był na łące i łowił ryby to wydawało mu się, że złowił coś dużego. Po kilku minutach wyciągnął coś z wody, to nie była ryba tylko zmarły człowiek. Mówił, że jak tylko go zobaczył to poczuł w sobie złość i pragnienie to zabijania. Przez ten czas kiedy mi to opowiadał myślałam o moich zmarłych rodzicach. W sumie nie wiedziałam jak to się stało,
że odeszli. Powiedziałam dziadkowi, któremu wybaczyłam, że moi rodzice nie żyją i żeby spróbował się czegoś dowiedzieć. Nie miał pojęcia, ponieważ wtedy był zajęty zmarłym człowiekiem. Przypomniało mu się właśnie, że zapomniał wrzucić z powrotem ciało do wody. A gdy zmarłe ciało jest poza wodą to wciela się po kolei we wszystkich innych ludzi w kraju. Przestraszyłam się, ale poszliśmy wszyscy spać po dzisiejszych wydarzeniach. Była około 2 w nocy, zeszłam na dół po jedzenie i wtedy zobaczyłam, że drzwi wejściowe są otwarte na oścież. Wydawało mi się, że to wiatr, ale gdy jednak zobaczyłam krew na ścianie to się przestraszyłam. Krew prowadziła do sypialni babci i dziadka. Poszłam tam, dziadek z babcią leżeli na podłodze cali we krwi. Myślałam, że jeszcze żyją, podbiegłam do nich, nie czułam ich pulsu. Wiedziałam, że to koniec. Straciłam rodziców, dziadków i pewnie zaraz stracę całą resztę rodziny, ponieważ zmarły człowiek wstąpi we wszystkich ludzi, którzy pozabijają się nawzajem. Wolę się zabić będąc sobą, niż zabijać innych mając w sobie obcą duszę. Od razu poszłam do kuchni, wzięłam sznur i powiesiłam się.
      Od kilku tygodni wszyscy ludzie w kraju zginęli zabijając się nawzajem. Nie chcę nikogo obwiniać, ale to przez mojego dziadka, który wyłowił ciało z wody i nie wrzucił go z powrotem. Ale mówi się trudno.